Obiecanki, macanki
PIS obiecywał, że będzie tanie państwo. Obiecywał poprawę życia. No i na obiecankach się skończyło. Partie obstawiła praktycznie wszystkie wysokie stanowiska w resorcie państwowym, chłapie pieniądze, a naród klepie biedę. Lekarze strajkują, strajkują pielęgniarki, a “żond”: nima dla was szmalu. No to gdzie on jest? Skoro płacimy wysokie podatki, praktycznie na każdym kroku z nas się zdziera pieniądze, to jak można mówić, że nie ma pieniędzy w budżecie? Jak oni wyjaśnią brak pieniędzy? Odciągają mi z pensji prawie połowę i nie ma pieniędzy?
Piękny Roman wymyślił mundurki dla dzieci w szkole. Sam pomysł już kosztował nasz kraj niezłą sumkę pieniędzy. Do tego, od nowego roku rząd będzie dofinansowywał biedne rodziny w kwestii zakupu mundurka. A po jaką cholerę te mundurki? Co to, państwo policyjne, czy też wojskowe, że wszyscy mają chodzić w mundurkach? Zamiast tego można było pieniądze przeznaczyć na inne cele.
No a pomysł by obłożyć podatkiem tych którzy dużo zarabiają by z ich pieniędzy łatać dziurę to już przegięcie. To teraz, każdy z tych “milionerów” będzie walił to ile zarabia, bo po co ma jeszcze z tego większy podatek dawać? Pierwszy raz słyszę, by oszczędzać na większych podatkach. Z drugiej strony, pewnie uchwalą taki próg by posłowie nie dawali więcej niż obecnie, albo uchwalą, że ich to nie obowiązuje.